Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 grudnia 2014

Pierwszy rok włosowej manii ;)

Dokładnie rok temu trafiłam na blog Anwen. Pamiętam jaki problem miałam wtedy z włosami... Suche, zniszczone, z rozdwajającymi się końcami i takimi białymi kropeczkami, w miejscu których bardzo łatwo było przerwać włosa... Żeby je rozczesać używałam odżywki do spłukiwania, a następnie takiej bez spłukiwania i tzw. jedwabiu. Mimo to zamiast rozczesywać włosy ja je wyrywałam... Na szczotce zostawała mi dosłownie garść włosów... Po weselu siostry zamierzałam je obciąć i pewnie bym to zrobiła gdybym przez przypadek nie usłyszała o Anwen. Jak tylko przeczytałam kilka postów to przepadłam. Pamiętam, że w tamtym okresie miałam mnóstwo nauki a ja tylko czytałam, czytałam i czytałam. O włosach ;). Postanowiłam zawalczyć o zdrowe i długie, naprawdę długie włosy. Taki, jakich nigdy nie miałam. Wtedy też zrobiłam sobie pierwsze włosowe zdjęcie. O takie:

Kilka dni później poszłam do fryzjerki i podcięłam 2-3 m włosów, na równo. Pozbyłam się tych najbardziej zniszczonych końców a o to co zostało zaczęłam intensywnie dbać. Na początku chciałam spróbować wszystkiego. Kupiłam polecane szampony, odżywki, maski, sera, wcierki, oleje... Nawet nie będę liczyć pieniędzy, które na to wydałam ;). Szalałam, każdą wolną chwilę poświęcałam na dbaniu o włosy albo czytaniu jak o te włosy dbać. Rezultaty były widoczne już po 2 tygodniach... Nie miałam problemu z rozczesywaniem włosów... Mniej więcej co miesiąc robiłam sobie zdjęcie porównawcze  (wszystkie te zdjęcia są w zakładce "Włosomania") i co miesiąc też podcinałam ok 2cm włosów. Końcówki nadal szybko mi się niszczyły a na radykalne cięcie o jakieś 10cm nie byłam w stanie się zdecydować. Wolałam po troszkę co miesiąc, żeby nie widzieć tej drastycznej różnicy ;). Kupiłam sobie nożyczki do włosów i na początku każdego miesiąca wykonuje cięcie. Wydaje się niemożliwe? Są banalne sposoby żeby zrobić to samemu, szybko i prosto. Wystarczy chcieć.
Wiedziałam, że tak często podcinane włosy będą albo tej samej długości albo niewiele dłuższe z miesiąca na miesiąc. A przecież ja chcę mieć długie włosy :)! Są na to sposoby - wcierki. One naprawdę działają. Poza tym pokochałam skrzypokrzywę, chociaż smakuje jak trawa:), i staram się ją pić codziennie. Robię oczywiście zalecane przerwy, ale jest ona obowiązkowym punktem mojego dnia i nawet M. wstawiając wodę pyta "Chcesz herbatę czy trawę?" Porównując zdjęcia z początków i z teraz widać, że są dłuższe ;)

Zmienił się też ich kolor-wyjaśniały. Tzn wypłukała się z nich farba, którą ostatni raz nałożyłam 15.08.2014. Kolor odrostów jest minimalnie ciemniejszy od włosów na długości czego wcale nie widać na co dzień, za to często uwydatnia się na zdjęciach i wygląda brzydko. Pozostaje mi czekać i dożyć czasów jak cała długość moich włosów będzie w naturalnym kolorze a te farbowane całkowicie zetnę. Za kilka lat pewnie się doczekam ;).
Jak na rasową włosomaniaczkę mam też książkę mojej guru :)
Kupił mi ją M. z okazji Mikołajek :). Bo on się cieszy, że ja już nie chcę obcinać włosów :). Jak chyba każdy facet lubi długie i bardzo marudził za czasów jak nosiłam się z zamiarem drastycznego cięcia :).
Obecnie już trochę przystopowałam z tymi eksperymentami, bo nawet w przypadku włosów sprawdza się powiedzenie co za dużo to niezdrowo :P.
Dzisiaj z okazji tej pierwszej rocznicy zmierzyłam odwód moich włosów. Mi wyszło 8cm, M. 7, uznajmy, że jest to 7,5 cm, czyli moje włosy są średniej gęstości a nie rzadkie tak jak mi wmawiano i w co sama wierzyłam :). Zrobiłam też zdjęcie tzw babyhair czyli nowym włosom które wyrosły odkąd zaczęłam stosować wcierki. Jest ich naprawdę dużo i bywają dość niesforne. Trzeba mieć na nie sposób :)

Na koniec jeszcze zdjęcia włosów z dzisiaj. Dopiero teraz zobaczyłam jak kiepskiej są jakości. Niestety aktualnie włosy mam mokre, więc nie zrobię nowych zdjęć, muszą być te, które już są :)


To by było na tyle. Kolejny taki wpis już za rok :)

Buziaki!





wtorek, 15 kwietnia 2014

Na tapczanie siedzi leń...

Ale się wyleniłam przez ostatnie dni... Już nawet dzisiaj po południu nie miałam co oglądać, bo wszystkie serialowe zaległości nadrobiłam... :)
A rano miałam wstać na wykład na 7:30. Budzik zadzwonił o 6, ja go wyłączyłam i poszłam spać dalej. O 7:08 się obudziłam, ale to już po ptakach było... Moje ciało widocznie było zdania, że jeszcze musze poodpoczywać :P. Trudno, z jedną nieobecnością na tym wykładzie chyba jakoś przeżyję :).
Zalegam sobie na kanapie, oglądam seriale, przeglądam blogi, wymyślam nowe specyfiki na włosy. O dziwo ta faza jeszcze mnie trzyma i straszną radochę mam z tych mazideł do włosów. To chyba przez to, że naprawdę włosy mi się poprawiły i coraz więcej osób to zauważa :). A jak zacznę z kimś temat włosów to mi się buzia nie zamyka. Nawet nie wiecie jak się powstrzymuję żeby tutaj nie szaleć z tym tematem :).
Pogoda we Wrocławiu barowa... To pewnie przez nią ziewam jak szalona. Wczoraj miałam taką ochotę pobiegać, czaiłam, czaiłam i jak się rozpogodziło to pobiegłam. Wróciłam po 20minutach mokra od deszczu i zła, bo plan na bieganie był inny... Dzisiaj poćwiczyłam w mieszkaniu, nie ryzykowałam moknięcia. Tym bardziej, że ostatnio bardzo często dopadają mnie przeziębienia...
Od jutra koniec lenistwa-na zajęcia idę. Na 10 chyba już wstanę :P. Czwartek i piątek w pracy, w piątek wieczorem wracam do domu na święta. Bardzo łaskawy dla mnie jest ten tydzień, jak nic odpocznę :).

Wymyśliłam sobie, że będę robić dużo zdjęć i wrzucać Wam na bloga w każdy poniedziałek jako moje "tygodniowe-zdjęciowe". Bo jednak brakuje mi tych wyzwań fotograficznym a i blog bez zdjęć jest jakiś pusty...

Buziaki!

wtorek, 25 marca 2014

Praktycznie :)

Wróciłam już do pełni zdrowia i od wczoraj się praktykuję w gimnazjum. Jeszcze nie miałam bezpośredniego kontaktu z uczniami, ale myślę, że damy radę :).
Po mega męczącym weekendzie (przez 3 dni wypracowałam 32h) wczoraj i dzisiaj odpoczywam. Nadrabiam braki w serialach, leżakuję, nakładam specyfiki na głowę, twarz, ciało...
Wróciłam do biegania, zainstalowałam sobie endomondo, żeby na bieżąco wiedzieć jaki dystans pokonałam. Dzisiaj jednak coś się w nim zbuntowało i zmierzyło mi tylko pół trasy. W rzeczywistości przebiegłam jakieś 3km, na dobry początek, a ono mi pokazało 1,8km... Z czasem się siebie nauczymy :).
Dodałam też nową zakładkę "włosomania" w której na bieżąco można śledzić stan i długość moich włosów. Może spektakularnych efektów nie widać, ale ja czuję różnicę w ich jakości. Poza tym zmiany w długości też ciężko zauważyć, bo podcinam co miesiąc o jakiś 1cm. Zakładka jest bardziej dla mnie niż dla Was, ale oczywiście możecie tam zaglądać ;).
Na weekend wreszcie jadę do domu i strasznie się z tego powodu cieszę :D.
Buziaki!

środa, 29 stycznia 2014

Dzień lenia ;)

Nie taki diabeł straszny jak go malują :). Poniedziałkowy egzamin na 4,5, dzisiejszy ustny na 4, dzisiejszy pisemny też raczej zaliczony (wyniki w piątek). Kolejny egzamin dopiero w poniedziałek dlatego postanowiłam się dzisiaj zrelaksować. Po przyjściu do mieszkania od razu pozbyłam się żakietu i sukienki na rzecz wygodnego dresu;). Obejrzałam odcinek serialu, zajrzałam na blogi, próbowałam się zdrzemnąć. Już mi się niewygodnie leży z tym laptopem ;). Pora wstać, wyregulować brwi, nałożyć coś na twarz (maseczka) i coś na włosy (wcierka) :). Idealne popołudnie! Tym bardziej, że za chwilę mój M. zacznie tworzyć w kuchni coś pysznego, póki co sama nie wiem co ;).
Życie jest piękne :D!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

W czasie sesji dzieci się (nie) uczą...

Witajcie ;)!
Nie piszę, bo ogarnął mnie leń totalny. Ale patrząc na frekwencję na Waszych blogach to nie tylko mnie ;). Od dzisiaj mam sesję. Egzamin z angielskiego zaliczyłam już tydzień temu (na 4), dzisiaj miałam egzamin, pojutrze mam dwa i potem w poniedziałek ostatni. O ile nic nie będę musiała poprawiać :P. A istnieje spore prawdopodobieństwo, że coś jednak będę musiała, bo weny do nauki mam ZERO. Serio! Nie pamiętam kiedy aż tak mi się nie chciało! Za nic nie mogę się zmotywować do nauki. Wszystko, dosłownie wszystko jest ciekawsze niż uczenie się na egzaminy. A najciekawsze są dla mnie ostatnio włosy. Dostałam na ich punkcie fioła. Mam milion sposobów do przetestowania, będzie się działo po sesji ;).
Mam ogólnie milion planów na "po sesji", aż się nie mogę doczekać tego, co będzie za tydzień.
Buziaki!

środa, 8 stycznia 2014

Wyzwanie fotograficzne - dzień trzeci

Temat na dzisiaj:


Niektóre postanowienia już znacie, inne powstały na potrzeby wyznania. Starałam się żeby to było coś łatwego, możliwego do zrobienia :). Rozliczę się z tego za rok.

A teraz przyznać się, kto kupił lub planuje zakup skakanki :)?
 
Wracam do nauki na jutrzejsze koło.

środa, 11 grudnia 2013

O włosach

Ten wpis na blogu Idy uświadomił mi, że niezbyt dbam o moje włosy. Codzienne mycie, odżywka i jedwab jak widać nie wystarczają, bo moje włosy mają przesuszone, zniszczone końcówki. Takie białe punkciki przy końcach, wiecie o czym mówię :)?
Kiedyś miałam bardzo krótkie włosy, ulegałam modzie i nosiłam boba. Od jakiegoś czasu zachciało mi się długich włosów. Długich, ale zdrowych, a moje mimo, że coraz dłuższe to niezbyt zdrowe są. Ostatnio jeszcze wypadają na potęgę i ogólnie są problemowe. Ciężko je rozczesać, ułożyć...
Nigdy nie używałam namiętnie prostownicy, suszarki też tylko sporadycznie... Powinnam mieć zdrowe włosy, ale chyba farbowanie dało im w kość. Obecnie moje włosy od ponad 3 miesięcy nie widziały farby i długo nie zobaczą :). A wyglądają tak:

Te "fale" to efekt warkocza, naturalnie takich nie ma. Wiem, że nie wyglądają tragicznie, ale mogłoby być lepiej. Dlatego pora porządnie o nie zadbać. Za radą Idy kupiłam płyn facelle do tego odżywkę z Joanny i mgiełkę wzmacniającą Radical. W aptece zamówiłam nasienie kozieradki - będzie jutro. Podobno napar z niej zmniejsza wypadanie włosów, a mi leci ich naprawdę sporo. Postanowiłam olejować włosy, "ekspertki" mówią, że to polepsza kondycję włosów a ponadto wygładza i nabłyszcza je. :)
Podjęłam też decyzję, że podetnę końcówki jak tylko pojadę do domu, czyli już w przyszłym tygodniu.
O efektach kuracji będę Was informować na bieżąco, będę też wrzucać aktualne zdjęcia włosów. Te z dzisiaj też są bez szału - poproszę M. o lepsze.
Jeśli macie sprawdzone sposoby na efektywne dbanie o włosy to czekam na porady w komentarzach pod tym postem :)