Znacie kawały z tego cyklu? Otóż ja byłam dzisiaj tą babą i wcale do śmiechu mi nie było. Ale od początku.
Jakiś czas temu, przy okazji badań okresowych u lekarza medycyny pracy, lekarka wykryła u mnie szmery serca. Wysłała mnie na EKG, które nic nie wykazało. Lekarka powiedziała, abym dla pewności poszła do kardiologa zrobić USG serca. Dla mnie temat był zamknięty,jednak gdy wygadałam się w domu mama z siostra kazały mi iść do tego kardiologa...
Marudziły mi w kółko,aż dla świętego spokoju w lutym, po dostaniu skierowania od lekarza rodzinnego, zarejestrowałam się na... koniec września :). Przez te pół roku miałam się dobrze, właściwie nie myślałam o tej wizycie, przypominałam sobie o niej tylko podczas przeglądania kalendarza. Na początku sierpnia zadzwoniła do mnie bardzo miła pani,która poinformowała mnie,że pan doktor od połowy września idzie na urlop i moją wizytę trzeba przełożyć. Podała mi kilka terminów z czego najbardziej odpowiadał mi dzień dzisiejszy o 7.30.
Wstalam o 6, zjadłam śniadanie, uszykowałam się i kilka minut przed 7 wyjechałam z mieszkania. Na miejscu byłam przed czasem,ale miałam problem żeby gdzieś zaparkować. W efekcie weszłam do kliniki o 7.33 i na wejściu przeprosiłam za spóźnienie. Pani w rejestracji była wyraźnie zdziwiona moją obecnością... Poszła z kwaśną miną do pana doktora a ja już wiedziałam,że to będzie wizyta z przygodami...
Po chwili pan doktor wyszedł z gabinetu z tekstem "Pani to się chyba spóźniła". Powiedziałam,że już za to przeprosiłam,że nie miałam gdzie zaparkować. Pana doktora to nie interesowało, powiedział,że tu są kolejki i możemy się umówić na kiedy indziej. Wściekłam się jak nie wiem,ale nie ruszyłam się z miejsca. Pan doktor wrócił do gabinetu,ale nie zamknął drzwi,więc świetnie słyszałam jego rozmowę z panią z rejestracji. Pani była oburzona,że nie ma zielonego pojęcia dlaczego Monika zarejestrowała mnie na 7.30 skoro przyjmują od 8, poza tym to coś dziwnego,że rejestrowałam się miesiąc wcześniej i mam wizytę bez kolejki... Wtedy coś mnie trafiło. Weszłam do tego gabinetu i powiedziałam,że rejestrowałam się ponad pół roku temu a miesiąc temu to do mnie dzwonili żeby zmienić termin,bo lekarz sobie idzie na urlop... Powiedziałam,że mi dzisiejszy termin średnio pasował,że musiałam zmienić swoje plany żeby tu być. I że średnio mnie interesuje urlop lekarza, mógł go zaplanować wcześniej zanim zapisano ludzi na ten termin. Oboje zrobili głupie miny, lekarz stwierdził,że dobrze, on już mnie przyjmie... Pani sobie poszła, a on przygotował sprzęt.
W trakcie wywiadu pytał między innymi czy choruję na nadciśnienie. Powiedziałam,że raczej niedociśnienie... Lekarz postanowił to zbadać. Stwierdził,że ciśnienie mam super, 120/70. Tylko na niego popatrzyłam i pomyślałam sobie,że gdyby mnie tak nie wkur...li to miałabym niższe. Potem zrobił mi to USG i stwierdził,że są jakieś szmery,ale są to szmery niewinne,które występują u 10% ludzi i nie wymagają specjalnej troski ani dalszej diagnostyki. Wypisał mi orzeczenie i się pożegnał. Wyszłam stamtąd z podwójną ulgą. Po pierwsze jestem zdrowa, po drugie nigdy więcej nie muszę tam wracać... Chociaż gdybym musiała się leczyć to i tak bym poszła gdzieś indziej. Po tym jak mnie potraktowali nigdy więcej moja noga tam nie postanie a na pana doktora napiszę kilka słów w odpowiednim miejscu...
Po wyjściu z gabinetu usiadłam na chwilę w poczekalni żeby spakować rzeczy do torebki. W tym czasie pan doktor poprosił do gabinetu osobę z godziny 8.00. Spojrzałam na zegarek. Była 7.55. Moje spóźnienie faktycznie było podstawą do odmówienia mi wizyty... Miał na mnie przewidziane 30 minut, zdążył w 20. W tym jeszcze debatował z panią z rejestracji i dyskutował ze mną... To jest właśnie polska służba zdrowia. Nie płacisz prywatnie to Cię nie szanują... Dobrze,że mam to za sobą ;)!
Teraz dla relaksu przyszłam sobie na kawę a za godzinę idę wykorzystać groupon urodzinowy od siostry i szwagra. Mam do wyboru kilka zabiegów,chyba zdecyduję się na mikrodermabrazje z sonoforezą i kwasem hialuronowym. Zaraz po tym jadę w odwiedziny do mojej koleżanki ze studiów. Tej,która jest w ciąży;).
Dzień tylko zaczął się źle, teraz będzie już tylko lepiej;).
A wieczorem będę już plotkować w domu z mama:)!
Miłego dnia!