Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopiec. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2015

Pierwsze spotkanie i awans :)

Wczoraj byłam w odwiedzinach u Chrześniaka, Niestety tylko na jeden dzień, bo dzisiaj już wystartowały zajęcia na uczelni, ale te kilkanaście wspólnych godzin póki co muszą mi wystarczyć. Młody jest przesłodki! Malutki, drobniutki, mięciutki i bosko pachnie :). Godzinami trzymałam go na rękach i tylko się wpatrywałam. A jemu niewiele do szczęścia potrzeba. Brzuszek pełen, pieluszka sucha i śpi w najlepsze. I jakby go nie zaczepiać, jakby go nie łaskotać to tylko się uśmiechnie, pokręci, ale oczu nie obudzi. Ile my się wczoraj nakombinowaliśmy żeby go obudzić... Siostra miała nawał pokarmu i ktoś to musiał przerobić ;). A Młody ani myślał stawać, mały uparciuszek. Wczoraj asystowałam przy kąpieli, ubierałam, przewijałam i właściwie robiłam wszystko, prócz karmienia :). Super zajęcie, zwłaszcza jak ktoś przy przewijaniu czaruje Cię swoimi pięknymi oczami a potem wykorzystuje moment nieuwagi żeby zaatakować fontanną siuśków :P. Ale nie ze mną te numery, zrobiłam unik :P.
Ogólnie rzecz ujmując POLUBILIŚMY SIĘ :)

A w pracy chyba stwierdzili, że Chrześniak oznacza wydatki, bo dostałam dzisiaj awans ;). I zarabiać będę też więcej. Idzie nowe, a że ja lubię wyzwania to bardzo się cieszę :). Od marca prosze się do mnie zwracać pani manager :P :D.
Buźka!

wtorek, 10 lutego 2015

Z tarczą ;)

Zdałam ten nieszczęsny egzamin. I wszystkie inne też :P. Tyle co się uczyłam przez ostatnie dwa tygodnie to chyba jeszcze nigdy się nie uczyłam. A może do matury? Masakra! Każdą wolną chwilę spędzałam z nosem w książce. Ja już ją fragmentami to na pamięć znałam :P. Najważniejsze, że poszło i teraz mam tydzień żeby odpocząć i z nową siłą ruszyć do boju o magistra :).
Od wczoraj odpoczywam sobie w domu i jest super :).
A jeśli chodzi o wieści chrześniakowe, Dagmaro, to nie powiem Ci nic ciekawego :P. Siedzi w brzuchu i ani myśli wychodzić póki co. Nie wiem, może się śniegu wystraszył? W każdym razie ma jeszcze tydzień na wyjście samemu a potem to już mu pomogą :P. Póki co wykazuje się mega grzecznością i słucha taty, który ma w pracy urwanie głowy i prosił Młodego żeby do środy jeszcze nie wychodził :P. Jutro jest środa, może później wyjdzie :P?

Buziaki!

wtorek, 7 października 2014

Intensywnie

Nie piszę, bo nie mam czasu. Pochłonęły mnie nie tylko studia, ale także praca. Wróciłam na większy wymiar godzin, prawie 3/4 etatu, więc kiedyś muszę to wypracować ;). Ale dzisiaj, jutro i w czwartek mam trochę wolnego i zamierzam go wykorzystać dla siebie :).

Na studiach póki co w porządku. Z dwóch przedmiotów co zajęcia mamy wejściówki, więc trzeba się uczyć na zapas. Już pierwsze wejściówki miałam i nie jest źle, pytania nawet spoko. Jeden przedmiot to ogólnie hardcore. Do egzaminu trzeba przeczytać jedną z trzech książek (każda około 500 stron). Na egzaminie 2 pytania są z książki a potem kolejne 3 z ćwiczeń. A żeby zaliczyć ćwiczenia trzeba mieć więcej niż 70% z dwóch prezentacji i dwóch kolokwiów :P. Na początku nawet się wystraszyłam, ale potem stwierdziłam, że dam radę. Bo jak nie ja to kto :P? Poza tym z przecieków wiem, że w poprzednich latach byli ludzie, którzy zdawali egzamin bez czytania książki... Ja zamierzam ją przeczytać, więc tym bardziej to zdam. Ogólnie do tej sesji mam mega ambitne podejście. Zdać wszystko jak najszybciej a potem jechać do Siostry i albo czekać albo już cieszyć się Chrześniakiem :).
Nasza grupa na studiach nie jest liczna. Tylko 12 osób. Przez chwilę się bałam, że nas rozwiążą, ale póki co jesteśmy. I niech tak zostanie, bo ludzi mam w porządku ;). Ogólnie to poszłam sama do tej grupy, bez żadnej bliskiej koleżanki, bo jak już wiecie, moja najlepsza koleżanka ze studiów poszła na zaoczne, za niecałe 3 tygodnie wychodzi za mąż a w marcu zostaje mamą. W grupie mam aż 3 dziewczyny, jedna trzyma się z chłopakami, a ja i pozostałe dwie nawet się zakumplowałyśmy. Jest fajnie, dogadujemy się i pomagamy sobie. A niektórzy nawet pytają czy ja i E. jesteśmy siostrami, bo podobno jesteśmy niemal identyczne. Nie wiem, ja tego nie widzę :P. W poprzednich latach mówili to samo o mnie i o L., więc nie wiem czy faktycznie coś w tym jest czy to zwyczajnie ludzkie wymysły :P.

W weekend byłam u Siostry na bawełnianej imprezie. Dacie wiarę, że od jej ślubu minął już rok? A ja pamiętam jakby to było wczoraj... Impreza się udała, Świętujący zadowoleni z prezentów a to przecież najważniejsze. Żartowaliśmy wszyscy, że rok temu było szaleństwo, teraz jest w miarę spokojnie, a za rok znów będzie szaleństwo, bo Chrześniak będzie miał już 7 miesięcy i na pewno uświetni imprezę :). W poprzedni weekend wylicytowaliśmy wielki karton ubranek, w tygodniu przyszły, więc główną atrakcją dla mnie było oglądanie ich i wąchanie ;). Dziecięce ubranka tak cudownie pachną! Sama też zaszalałam i kupiłam Chrześniakowi pierwsze ubranka, tak na Dzień Chłopaka. Ich fotkę możecie zobaczyć na moim instagramie ;).

Po powrocie od siostry dotarła do mnie wiadomość, którą żyje cały kraj. Śmierć Anny Przybylskiej. Umarła na to samo, na co 14 lat temu moja babcia. Szczerze mówiąc, jak czytałam wcześniej o jej chorobie to liczyłam na to, że jej się uda wygrać. Była prawie 20 lat młodsza, miała pieniądze i możliwości, poza tym przez 15 lat medycyna poszła do przodu... Widać nie aż tak bardzo i póki co to rak trzustki wygrywa w tej nierównej walce... To takie niesprawiedliwe. Cały czas gdzieś to mi siedzi z tyłu głowy... Bo jak planować życie, kiedy tak naprawdę nie wiemy ile dni nam jeszcze zostało?

Pozostaje nam żyć chwilą, cieszyć się tym co mamy i nie przejmować się głupotami ;)
Pozdrawiam!

czwartek, 2 października 2014

Chrześniak :)

Z racji tego, że właśnie jestem na półmetku w moim odliczaniu do przyjścia na świat mojego Chrześniaka to pora o nim napisać więcej.
Prawie tydzień temu byłam u Siostry i razem z nią i szwagrem byłam też na USG :). Mam to szczęście, że moja Siostra wie, jak bardzo cieszę się z jej ciąży i pozwala mi w pełni uczestniczyć we wszystkim. Oglądamy wózki, kupujemy ubranka, czuję ruchy, chodzę na USG albo podziwiam zdjęcia. Pozwala mi we wszystkim uczestniczyć. I pewnie gdyby tylko się dało to brzuch też bym mogła ponosić :).
Ale przechodząc do sedna sprawy. Maluch jest zdrów jak ryba. Lekarz nic nie znalazł a szukał dokładnie. I w pełni podzielam jego słowa: "Żołądek piękny, nerki piękne, nóżki piękne, paluszki piękne. A mózg jaki piękny!" :) Tak jak ostatnio wspominałam, chrześniak to chłopiec i nie ma co do tego żadnych wątpliwości ;). Aż się zastanawiam jak to możliwe, że niektórzy decydują, że nie chcą znać płci dziecka i trwają w tym do porodu... Przecież taki laik jak ja, gołym okiem widziałam, co on tam między nogami ma. I lekarz wcale nie musiał pokazywać typowo krocza. Przy badaniu brzuszka czy nóżek też było widać. Młody nie wstydził się nic a nic. Bardziej twarz zasłaniał rękoma niż ptaszka :). W sumie to chyba od początku wiedzieliśmy, że to będzie chłopiec, bo ja ciągle tutaj mówiłam o tym dziecku "chrześniak" a siostra z kolei wymyśliła od początku dla niego określenie którego wszyscy na co dzień używamy, które też jest określeniem wskazującym na chłopca ;). I zastanawiam się czy będziemy zwracać się do Małego po imieniu czy właśnie tym określeniem? A imię będzie też miał bardzo ładne - Szymon. O ile się nic nikomu nie odwidzi ;). Teraz ciotka może wpaść w wir zakupów i upolować dla Chrześniaka jakieś ładne ubranka. A Wam zostawiam wisienkę na torcie - pierwsze profilowe mojego Chrześniaka :P. I tylko błagam! Nie mówicie, że nic na nim nie widać ;).