Macie czasem tak, że musicie zrobić coś absolutnie ważnego a wcale Wam się nie chce?
Ja właśnie mam tak dzisiaj... Mam jutro ważne kolokwium i wiem, że powinnam się na nie porządnie przygotować, ale kompletnie mi się nie chce... Obejrzałam dwa odcinki serialu, zrobiłam obiad, posprzątałam pokój, zrobiłam i powiesiłam pranie... A książkę omijam szerokim łukiem... Nie chce mi się i już!
Liczę, że znów dopisze mi szczęście :). Ostatnio nic się na koło nie uczyłam, raz tylko przeczytałam notatki i dostałam 5, jako jedyna na 45 osób... Dzisiaj miałam następne kolokwium. Wiedziałam, że będzie ABCD i poszłam na żywioł... Dostałam 4 :D. A jutro potrzebuję 4/10 punktów żeby zaliczyć przedmiot... Może się uda...
Zmęczona jestem, znudzona, bo nic się nie dzieje. Wczoraj i dzisiaj siedziałam w domu... I złapałam doła. Nie mogę siedzieć na tyłku w mieszkaniu, bo się mnie głupie myśli trzymają :P. Dobrze, że jutro popołudnie w pracy, w czwartek ranek, a popołudnie to już urodzinowa impreza mojej siostry :D. W piątek po zajęciach zmykam do domku, do stęsknionej rodzinki. I znów będziemy świętować 24 urodzimy M. Tym razem w rodzinnym gronie :). Będę też piekła jej torta! Na samą myśl tych chwil od razu mi lepiej :)
I tylko wspomnienia tego, co było rok temu nie chcą wyjść z mojej głowy... Ostatnio śniła mi się rozmowa, rozmowa, która nigdy nie dojdzie do skutku, niestety...
Na poprawę humoru zmieniłam szablon na bardziej radosny. Nie wiem co to, ale kojarzą mi się ze skittles'ami :D. A że ostatnio ciągle poprawiam sobie humor czymś słodkim to pasują jak ulał :)
Ponad 10000 wyświetleń bloga (a statystyka nie jest od samego początku...) skłania mnie do prośby: każdy, kto do mnie zagląda niech zostawi pod tą notką jakiś znak, proszę! Wiem, że motywacja jest najważniejsza ;P, więc taki mam pomysł: zostawiając znak możecie mi zadać pytanie/pytania jakie tylko chcecie. Obiecuję na każde odpowiedzieć bez wymigiwania :)!