Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontariat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontariat. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 maja 2013

W punktach

Dużo się dzieję, więc najłatwiej to wszystko podzielić :)

1. Pożegnanie managerki się udało, wróciłam do mieszkania koło 6, a o 9 wstawałam na zajęcia... Energetyk zdziałał cuda i jakoś ten dzień przeżyłam ;).

2. Peeling kawitacyjny - zabieg dość dziwny, chociaż przyjemny. Po pierwszym razie nie zauważyłam zbytniej różnicy, poza tym, że strasznie wysuszoną miałam skórę... O efekcie końcowym powiem po kolejnych dwóch zabiegach ;).

3. Egzamin zaliczony. W tej sesji zostały jeszcze 3 albo 4. Ciężko powiedzieć, bo nadal nie wiem czy z jednego jestem zwolniona :P. A sesja zaczyna się od poniedziałku... Bez komentarza :)

4. Wolontariat. Ogólnie było bardzo fajnie, chociaż chętnych do udziału w teście Coopera było niewielu i nie za bardzo mieliśmy co robić... Organizatorzy nie zadbali o odpowiednie nagłośnienie imprezy, poza tym pogoda średnio dopisywała. Miałam być tam do 17, ale urwałam się o 16 na pociąg do domu. Na pamiątkę mam koszulki, poza tym dostałam pakiecik z jedzonkiem, brat się ucieszył ;).
 Poznałam też Elsę :). Wiedziałam, że jest szansa, że się spotkamy, nawet Jej wypatrywałam. A pojawiła się w momencie, gdy akurat zagadałam się z koleżankami. Zaskoczyła mnie, trochę onieśmieliła i nie wiedziałam na początku jak się zachować... Ale chyba szybko mi przeszło i potem już sobie miło, choć krótko, rozmawiałyśmy. Elsa jest taka jak na zdjęciach - ciągle usmiechnięta i taka jak na blogu - otwarta, gadatliwa i gościnna (herbatka na rozgrzanie bardzo się przydała;)). Teraz, gdy już wiem, gdzie dokładnie ma biuro, będę chętnie wpadać na pogaduszki. Pierwsze przeniesienie znajomości wirtualnej do reala mam za sobą i oceniam to zdecydowanie na plus :).

5. Komunia, jako sakrament, bardzo mi się podobała. Ksiądz świetnie poprowadził mszę, bez zbędnego przeciągania, skupił się na tym co naprawdę ważne. Uroczystość w domu też mi się podobała, fajni ludzie byli zaproszenie i ogólnie atmosfera w porządku. Pamiętacie moją ulubienicę ;)? Ma 20 miesięcy, gada jak najęta i jest słodka.

6. Na uczelni wszystko się układa, w dwa dni pozałatwiałam wszystko, co miałam załatwić. Zapisałam się też na wrześniowe praktyki do szkoły, którą mam za blokiem :). Mówię Wam, jakie cyrki z tymi praktykami. Zapisy były podzielone na trzy dni, wg średniej. Ja zapisywałam się pierwszego dnia, ale "moja" szkoła nie jest w centrum, więc się nie spieszyłam. Poszłam tam o 11, żadnych kolejek. A od rana był cyrk... Zapisy zaczęły się o 8, niektórzy koczowali tam od 5.30... Koleżanka, która poszła o 7 była w kolejce 30...  Ludzie o mało nie pobili się o miejsca w szkołach w centrum... Nie ma się co dziwić skoro studentów 200 a w szkołach po 2 czy 4 miejsca...

7. Boże Ciało. Księdza poniosło :). Msza na 8, połączona z rocznicą I Komunii Św. i prymicją... Potem procesja i znów Msza. Drugą mszę sobie odpuściliśmy a i tak byliśmy w domu po 11... Co prawda nie padało, tylko mżyło, ale tak zmarzłam, że potem dwie godziny grzałam się pod kołdrą... Szczęście, że kolejny raz za rok ;).

Udanego weekendu!

czwartek, 23 maja 2013

Dzisiejszy dzień...

... to zdecydowanie dobry dzień :). Wyspałam się, pouczyłam się, na jednych zajęciach byłam z których na koniec mam 5-żyć, nie umierać ;). Teraz sobie leniuchuję, ale zaraz zmykam spać :). W środku nocy jadę na pożegnalne piwko z jedną z naszych managerek, która przenosi się do innej restauracji i ma dzisiaj ostatnią zmianę u nas. Wersja oficjalna jest taka, że jadę ją żegnać. Nieoficjalna - muszę pilnować M. :P. Oczywiście żartuję, On akurat pilnuje się sam ;).
Zastanawiam się jak jutro wstanę na aerobic... Trudno, jakoś muszę :P. O 14 mam też umówiony peeling kawitacyjny-dostałam od siostry karnet na 3 zabiegi w ramach (przyspieszonego) prezentu urodzinowego. Mam nadzieję, ze po tych zabiegach będę piękna i gładka i wszyscy pomyślą, że właśnie kończę 18 ;P. Jutro też, o 17.30, mam egzamin z przedmiotu, który trwał 4 semestry... Niby się uczyłam, ale tak naprawdę to bardziej trzeba to wziąć na myślenie niż na wiedzę-dam radę :).
W sobotę z kolei jestem wolontariuszką na Dolnośląskim Święcie Sportu - z katedry LA. Ciekawa jestem jak to wszystko wyjdzie :).
Po sobotnim wolontariacie wracam do domu by w niedziele, razem z M. ;D, udać się na komunię do Syna Kuzyna (sama nie czuję, że rymuję ;)).
Podsumowując, na nudę nie narzekam ;).
Ale "tak jak jest, jest dobrze" ;D