Cieszyłam się w poprzednim poście,że mam wolny weekend? Za szybko! W czwartek na zajęciach, około 17.30 prowadzący oznajmił nam,że mamy do zrobienia projekt wycieczki 3 dniowej, do tego milion głupich wytycznych i termin oddania: poniedziałek, godz. 12.00. Krew mnie zalała! Taki oto wolny weekend. Goście zaplanowani, wszystko przygotowane... Ale wyjścia nie ma, projekt w grupie,zrobić trzeba.
Po powrocie do mieszkania usiadłam do tego badziewia, kilka godzin wymyślania i pierwszy dzień wycieczki zrobiony od A do Z. W grupie miałam jeszcze 3 dziewczyny,którym zostały do zrobienia 2 dni wycieczki. Myślałam,że mam już to z głowy. O jakże się myliłam. Bo one i owszem,coś tam zrobiły,ale mnóstwo do zrobienia zostało jeszcze na dzisiaj. I siedzieliśmy od rana w akademiku wymyślając te głupoty. O 11.55 biegiem do punktu ksero żeby to wydrukować, potem oddać. Udało się w ostatnich sekundach. Serio, facet siedział i patrzył na zegarek kiedy wybije 12... Bez komentarza.
Projekt zrobiony byle jak, mam tego pełną świadomość. Pierwszy raz na studiach jestem pewna,że będziemy to poprawiać... Ale najważniejsze,że projekt oddany w terminie ;).
Od czwartku jestem na NIE jeśli chodzi o studia...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złość. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 października 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Stud(n)ia
Jak w tytule. Te studia to dno... Nienawidzę ich ze wszystkich sił i marzę o tym, aby je skończyć. Serio. Na chwilę obecną to nawet siłą mnie nikt na magisterkę nie zaciągnie, bo ja mam dość... Przecież Ci prowadzący to mają nierówno pod kopułą. Jeśli w ogóle cokolwiek tam mają...
Szanowny pan doktor kazał nam zrobić projekty. Wymyślić samemu 6 ćwiczeń i 6 zabaw. Pod każdym napisać oświadczenie, że to jest mojego autorstwa i jeszcze czytelnie się podpisać... Wymyśliłam, napisałam, oddałam i nie zaliczyłam. Dziwne żebym zaliczyła skoro na 22 osoby zaliczyły 2... W takiej sytuacji jestem ja i jakieś 200 innych osób. Mamy też równo 2 tygodnie żeby to poprawić (tylko jak ja mam to poprawić jak nie wiem co mam źle?!) i iść do niego na konsultacje żeby to zaliczyć, Bo jak nie to nie dopuści nas do egzaminu. Egzamin 27.01...
I bezczelny typ mówi nam dzisiaj z perfidnym uśmiechem na ustach "Mam dla was dobrą wiadomość. Było u mnie dzisiaj 5 osób i żadna z nich nie zaliczyła." Nosz kur..., nóż się w kieszeni otwiera!
Idę poskakać i wyskakać te negatywne emocje.
Spokojnego wieczoru :)!
Szanowny pan doktor kazał nam zrobić projekty. Wymyślić samemu 6 ćwiczeń i 6 zabaw. Pod każdym napisać oświadczenie, że to jest mojego autorstwa i jeszcze czytelnie się podpisać... Wymyśliłam, napisałam, oddałam i nie zaliczyłam. Dziwne żebym zaliczyła skoro na 22 osoby zaliczyły 2... W takiej sytuacji jestem ja i jakieś 200 innych osób. Mamy też równo 2 tygodnie żeby to poprawić (tylko jak ja mam to poprawić jak nie wiem co mam źle?!) i iść do niego na konsultacje żeby to zaliczyć, Bo jak nie to nie dopuści nas do egzaminu. Egzamin 27.01...
I bezczelny typ mówi nam dzisiaj z perfidnym uśmiechem na ustach "Mam dla was dobrą wiadomość. Było u mnie dzisiaj 5 osób i żadna z nich nie zaliczyła." Nosz kur..., nóż się w kieszeni otwiera!
Idę poskakać i wyskakać te negatywne emocje.
Spokojnego wieczoru :)!
piątek, 8 marca 2013
Wyzwanie fotograficzne - dzień piąty
Obudziłam się, wyjrzałam przez okno i zobaczyłam deszcz. Włączyłam laptopa, sprawdziłam pogodę na weekend i wiedziałam już co obrazować będzie moją RUTYNĘ! Słowo to kojarzy mi się niestety negatywnie...
Bo strasznie nie lubię zimy, mrozu, chlapy... Nie lubię tych grubych, niewygodnych ciuchów, w których mam ograniczone ruchy... Niestety znów muszę się z nimi przeprosić... Bo przecież o zdrowie dbać trzeba i ubierać się adekwatnie do pogody...
Wiosno, gdzie jesteś?!
Bo strasznie nie lubię zimy, mrozu, chlapy... Nie lubię tych grubych, niewygodnych ciuchów, w których mam ograniczone ruchy... Niestety znów muszę się z nimi przeprosić... Bo przecież o zdrowie dbać trzeba i ubierać się adekwatnie do pogody...
Wiosno, gdzie jesteś?!
czwartek, 13 września 2012
Grrrrrrrryzę!
Najukochańsze dziecko Mamusi (JA - gdyby ktoś miał wątpliwości ;)) chciało być tak dobre i wydrukować Rodzicielce potwierdzenie przelewu. Próbowałam na trzech drukarkach i dwóch komputerach z marnym efektem. Żadna drukarka nie raczyła się ruszyć... A jeszcze w weekend tato drukował! Ja nie wiem, czy to złośliwość rzeczy martwych czy to ja jestem blondynką (tą z kawałów, bez obrazy). W każdym razie godzina zmarnowana, nerwy zszarpane, a Młody zgorszony - takiej "wiązanki" z moich ust chyba jeszcze nigdy nie słyszał... Nie cierpię sytuacji, gdy sobie nie mogę sama z czymś poradzić, nie cierpię być od kogoś zależna!
Niech mnie ktoś przytuli!
A tymczasem humor poprawia mi Alpejskie Mleczko :).
Przez słodycze od Szczęściarza i wcinanie ich wieczorami niedługo będę szersza niż dłuższa...
Niech mnie ktoś przytuli!
A tymczasem humor poprawia mi Alpejskie Mleczko :).
Przez słodycze od Szczęściarza i wcinanie ich wieczorami niedługo będę szersza niż dłuższa...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
